Moi rodzice, mieszczuchy z Radomia, przeprowadzają się do Chomentowa – małej wówczas wioski między Skaryszewem a Maliszewem.
Tu moja mama – polonistka podejmuje swoją pierwszą pracę w szkole. I tu wszystko się zaczęło…
Kierownik szkoły – wielki miłośnik przyrody, pasjonat pszczelarstwa, właściciel pasieki, tak potrafił opowiadać o życiu pszczół, że „zaraził” tym mojego tatę. Na zachętę dał mu dwa roje… taki był początek.
Ta pasja udzieliła się i mnie – córce oraz całej mojej rodzinie.
Potem kursy, szkolenia, działalność społeczna w Radomskim Kole Pszczelarskim… i w strukturach regionalnych Związku (Członkini Zarządu).
Pracujemy razem z tatą. Pasieka jest wędrowna – wywozimy ule na pożytek z lipy, stawiamy ule w złocistych kwiatach rzepaku, miód spadziowy zbieramy w lasach Skarżyskich i Świętokrzyskich. Bardzo intensywnie pracują na polach śnieżnej gryki.
Dziadek jest dumny, że i wnuki podzielają jego pasję i nie są im obce tajemnice roju.
Ta PASIEKA RODZINNA bardzo go cieszy i jest z nas dumny.